pamietnik/5/S-OWO-WST-PNE

 

Witam Państwa na kartach mojego Pamiętnika.

        Jak wspomniałem wcześniej znajdziecie tu Państwo relacje z każdego rejsu, być może cytaty z  moich notatek rejsowych, czasem  po kilka zdjęć oraz odnośniki do GALERI. Każdy rejs ma swoją galerię ułożoną chronologicznie do wydarzeń na osi czasu. Tak więc to co tu Państwo przeczytacie ściśle wiąże się ze zdjęciami w dziale Galerii i odwrotnie. W związku z tym, iż ta strona powstała dopiero teraz tzn. w 2013 roku, starsze wpisy będą nieco okrojone i być może nie ściśle umiejscowione w czasie. Opisów rejsów, do których brak mi zdjęć nie umieszczam wcale. Spróbuję maksymalnie wiernie odtworzyć to co się działo – oczywiście na tyle ile pozwoli pamięć tamtych wydarzeń. Jednocześnie zapewniam Państwa, że począwszy od dnia dzisiejszego każdy rejs będzie opisany tu i przedstawiony bardzo skrupulatnie.

Zacznijmy zatem:

       Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu. Któregoś dnia w moje ręce wpadła książka Zdzisława Szczepaniaka „ Przygodzie na imię Pogoria.” – mała, niepozorna,  zakurzona . W nocy nie miałem nic innego do czytania – pamiętam miała bardzo małą czcionkę pachniała jak każda zakurzona, dawno nie czytana książka. Zacząłem czytać i jakże się zdziwiłem, kiedy po parunastu stronach wciągnęła mnie tak, że czytałem ją z wypiekami na twarzy. Pochłaniałem każdą stronę a moja wyobraźnia rysowała na swój sposób opisane w niej wydarzenia. – To był początek dzięki tej książce rozpocząłem swoją przygodę z żeglarstwem. Najpierw siadałem na brzegu różnych akwenów śródlądowych i patrzyłem jak pojawiają się na nich białe żagle, wtedy jeszcze dla mnie wielkie, duże szybkie i piękne… Nagle minęły dwa lata pierwszy obóz żeglarski i już pływałem wykorzystując każdą chwilę by wyrwać się na żagle ze znajomymi, z rodzicami,  w końcu z kolegami i koleżankami.  Będąc jeszcze nastolatkiem wstąpiłem do Młodzieżowego Klubu Żeglarskiego  MKM„ SZKWAŁ” tam było już łatwiej bo byliśmy starsi, bo wokoło mnie pojawili się ludzie, którzy też żyli tą pasją. Potem jak to bywa każdy ruszył swoją drogą  -  Pływałem czasem więcej, czasem mniej, nieustannie marząc o białych żaglach  jednocześnie  myśląc coraz częściej o Morzu. Życie potoczyło się, minęło sporo czasu,  jednak wielka tęsknota za Morzem pozostała. Znów spotkaliśmy się w Klubie MKM „Szkwał” tym razem już dorośli.  Zawsze gdzieś w środku wiedziałem, że jeżeli tylko spróbuje i wypłynę, to ten pierwszy raz wystarczy by Morze skradło mi serce, pochłonęło bez reszty, przyprawiając o zawrót głowy i zimny dreszcz na plecach… - Nie myliłem się, tak też się stało  w maju 2005 roku!

Od tamtej pory żegluję po różnych akwenach świata tak często jak tylko to możliwe.

         Razem z moją ukochaną żoną od pewnego czasu staramy się żyć w sposób alternatywny do dzisiejszego pędzącego świata. Wiele czasu, siły i energii kosztowało nas zbudowanie bazy, która z mniejszym lub większym trudem pozwala utrzymać nam rodzinę jednocześnie wciąż się rozwijać. Teraz nadszedł czas bym mógł dostawić kolejne żagle, wykorzystać pełną moc wiatru życia i  bezpiecznym kursem podążyć DALEKO ZA HORYZONT mojej wielkiej pasji…    


back